Pacjent przychodzi z listą tego, co już zrobił: suszone śliwki, siemię lniane, dwa litry wody dziennie, spacery, probiotyki, kolejne preparaty z apteki. Efekt żaden albo krótkotrwały. Wyniki badań w normie.
W takiej sytuacji warto sprawdzić coś, czego dieta nie ruszy: koordynację mięśni dna miednicy podczas wypróżniania.
Co się dzieje w środku
Prawidłowe wypróżnienie wymaga jednoczesnego wzrostu ciśnienia w jamie brzusznej i rozluźnienia zwieracza zewnętrznego oraz mięśnia łonowo-odbytniczego. Te dwie rzeczy muszą zajść razem.
U części osób dzieje się odwrotnie: w momencie parcia mięśnie się napinają, zamiast puścić. Kanał odbytu się zamyka. Im mocniejsze parcie, tym silniejsze zaciśnięcie. Powstaje błędne koło, w którym wypróżnienie trwa kilkanaście minut i kończy się uczuciem niepełnego oddania stolca.
Nazywa się to defekacją dyssynergiczną i żadna ilość błonnika tego nie naprawi, bo problem nie leży w konsystencji stolca.
Skąd się to bierze
- Długotrwałe powstrzymywanie wypróżnień — praca bez dostępu do toalety, niechęć do korzystania z toalet publicznych, w dzieciństwie przedszkole i szkoła.
- Ból przy wypróżnianiu — szczelina odbytu, hemoroidy, blizna po porodzie. Ciało uczy się zaciskać w obronie przed bólem i zostaje przy tym wzorcu długo po wygojeniu.
- Przewlekle podwyższone napięcie dna miednicy, często razem z bólem miednicy mniejszej i bolesnym współżyciem.
- Stres i wieloletnie napięcie — dno miednicy reaguje na nie podobnie jak kark.
Konsekwencje, przez które ludzie w końcu trafiają do gabinetu
Wieloletnie parcie rozciąga struktury, które mają utrzymywać narządy na miejscu. Stąd hemoroidy, szczelina odbytu, obniżenie narządów i — paradoksalnie — nietrzymanie gazów u osoby, która zgłosiła się z zaparciami.
Co robimy w terapii
Zaczynam od badania funkcjonalnego: sprawdzam, czy przy symulowanym parciu mięśnie się rozluźniają, czy zaciskają. To jedno badanie zwykle wyjaśnia całą historię.
Dalej pracujemy nad:
- mechaniką wypróżniania — pozycja ciała, ustawienie stóp, praca przepony (podnóżek pod stopami zmienia kąt odbytowo-odbytniczy i u wielu osób robi natychmiastową różnicę),
- nauką rozluźniania dna miednicy na żądanie, bo to jest umiejętność, nie odruch,
- rozluźnianiem manualnym nadmiernie napiętych mięśni i terapią punktów spustowych,
- rytmem dnia — regularna pora, nieodkładanie potrzeby, rozsądny limit czasu spędzanego na toalecie.
Kiedy iść do lekarza, a nie do fizjoterapeuty
Krew w stolcu, niezamierzona utrata masy ciała, nagła zmiana rytmu wypróżnień po 45. roku życia, gorączka, silny ból brzucha — to są objawy wymagające diagnostyki lekarskiej. Fizjoterapia jest wtedy uzupełnieniem leczenia, nigdy jego zamiennikiem.
Jeśli natomiast diagnostyka nic nie wykazała, a problem trwa — jest duża szansa, że odpowiedź leży w mięśniach.
- proktologia
- zaparcia
- dno miednicy