To pytanie słyszę w gabinecie najczęściej - zwykle zadane z opóźnieniem o rok albo pięć lat. Odpowiedź jest krótka: pierwszą wizytę warto zaplanować około 3-6 tygodnia po porodzie, nawet jeszcze przed kontrolą u ginekologa. Ale to nie znaczy, że wcześniej nie ma nic do zrobienia, ani że później jest już za późno.
Pierwsze dni i tygodnie: to, co możesz zrobić sama
Zanim w ogóle trafisz do gabinetu, liczą się rzeczy pozornie banalne: sposób wstawania z łóżka, pozycja przy karmieniu, oddech, unikanie parcia przy wypróżnianiu. To one w pierwszych tygodniach albo odciążają dno miednicy, albo systematycznie je przeciążają.
Jeśli poród był zabiegowy, doszło do nacięcia lub pęknięcia krocza albo cięcia cesarskiego - wizytę warto zaplanować tym wcześniej, nie odkładając jej „aż się zagoi”. Blizna goi się miesiącami i przez cały ten czas można wpływać na to, jak się ułoży.
Dlaczego tak wcześnie
Czekanie do końca połogu jest nawykiem, nie koniecznością. Pierwsze tygodnie to moment, w którym ciało dopiero ustala swoje nowe nawyki - sposób wstawania, oddech, pozycję przy karmieniu, mechanikę wypróżniania. Im wcześniej te nawyki są prawidłowe, tym mniej zostaje do odkręcania później.
Pełne badanie funkcjonalne, łącznie z badaniem per vaginam, wykonuję wtedy, gdy tkanki są na to gotowe - i ono rzeczywiście czasem czeka. Ale ono nie jest warunkiem pierwszej wizyty: wywiad, ocena postawy, oddechu i powłok brzucha, praca z blizną i program do domu nie wymagają czekania.
Samo badanie pozostaje sednem terapii, bo osłabione i nadmiernie napięte dno miednicy dają bardzo podobne objawy, a wymagają dokładnie przeciwnego postępowania.
To rozróżnienie jest sednem całej sprawy. Kobieta, która na własną rękę zaczyna „ćwiczyć Kegla” przy nadmiernie napiętym dnie miednicy, zwykle pogarsza swoje objawy - i szczerze nie rozumie dlaczego.
Z czym najczęściej przychodzą pacjentki
- gubienie moczu przy kaszlu, kichaniu, śmiechu i bieganiu
- uczucie ciężkości lub „wypadania” w pochwie
- rozejście mięśnia prostego brzucha i brzuch, który „nie schodzi”
- ból blizny po cięciu cesarskim albo po nacięciu krocza
- ból przy współżyciu przy powrocie do życia intymnego
- bóle kręgosłupa i bioder, które zaczęły się w ciąży i nie minęły
A jeśli od porodu minęło pięć lat?
Terapia nadal ma sens. Z blizną, rozejściem mięśnia prostego brzucha i nietrzymaniem moczu pracuje się skutecznie także po latach - po prostu zajmuje to zwykle więcej czasu, bo do naprawienia jest również to, co ciało przez ten czas skompensowało.
Najgorszym wyborem jest czekanie, aż „samo przejdzie”. Nietrzymanie moczu nie jest normalnym skutkiem posiadania dzieci i nie jest czymś, z czym trzeba żyć.
Jak wygląda pierwsza wizyta
Zaczynamy od szczegółowego wywiadu: przebieg ciąży i porodu, obecne objawy, codzienne nawyki. Potem badanie - postawa, oddech, powłoki brzucha, a za Twoją zgodą badanie dna miednicy. Na koniec pierwsza praca terapeutyczna i konkretny program do domu.
Wychodzisz z wizyty wiedząc, co robić dalej. To zwykle najważniejsza część.
- po porodzie
- dno miednicy
- połóg