Ćwiczenia Kegla to najczęściej polecana i najczęściej źle wykonywana rzecz w całej uroginekologii. Zalecenie „proszę ćwiczyć Kegla” pada w gabinecie lekarskim w kilkanaście sekund, bez badania — i w części przypadków szkodzi.
Dwa różne problemy, jeden zestaw objawów
Gubienie moczu, uczucie ciężkości, ból przy współżyciu, parcia naglące — te objawy mogą wynikać z osłabienia mięśni dna miednicy albo z ich nadmiernego napięcia. Z zewnątrz wyglądają tak samo. Postępowanie jest dokładnie odwrotne.
Mięsień w stałym nadmiernym napięciu jest słaby — nie dlatego, że jest za wiotki, tylko dlatego, że nie ma z czego się skurczyć. Jest już maksymalnie skrócony. Dokładanie mu ćwiczeń wzmacniających to jak kazać komuś zacisnąć pięść, która i tak jest zaciśnięta od godziny.
Dlatego pierwszą rzeczą w gabinecie jest badanie funkcjonalne: ocena napięcia spoczynkowego, siły skurczu i — co równie ważne — zdolności do pełnego rozluźnienia.
Najczęstsze błędy techniczne
Nawet przy prawidłowo osłabionym dnie miednicy większość kobiet ćwiczy nieskutecznie:
- Napinanie pośladków, ud i brzucha zamiast dna miednicy. Ruch jest widoczny, ale pracują nie te mięśnie.
- Wstrzymywanie oddechu. Podnosi ciśnienie w jamie brzusznej i działa przeciwnie do zamierzonego efektu.
- Ćwiczenie tylko skurczu. Rozluźnienie to połowa ćwiczenia i to ta trudniejsza połowa.
- Przerywanie strumienia moczu jako trening. To test, i to nie do końca bezpieczny — nie metoda ćwiczenia. Regularne stosowanie zaburza mechanizm mikcji.
- Zbyt duża liczba powtórzeń. Mięsień dna miednicy męczy się jak każdy inny. Przetrenowany zaczyna boleć.
Jak sprawdzić, czy w ogóle je czujesz
Prosty test: w wygodnej pozycji spróbuj wykonać ruch „jakbyś powstrzymywała gaz”, bez napinania pośladków i bez wstrzymywania oddechu. Połóż dłoń na brzuchu — brzuch powinien zostać miękki. Utrzymaj trzy sekundy, a potem całkowicie rozluźnij i sprawdź, czy czujesz różnicę między napięciem a spoczynkiem.
Jeśli nie czujesz tej różnicy albo nie potrafisz oddzielić dna miednicy od pośladków — samodzielne ćwiczenie na tym etapie nie ma sensu. Najpierw trzeba znaleźć te mięśnie, dopiero potem je trenować.
Co daje wizyta
Badanie rozstrzyga, z którym z dwóch problemów mamy do czynienia, i pokazuje, czy skurcz w ogóle idzie we właściwym kierunku. Z tej wiedzy wynika program — u jednej pacjentki będzie to trening, u drugiej rozluźnianie manualne, praca z oddechem i terapia punktów spustowych.
Nietrzymanie moczu nie jest naturalnym skutkiem porodu ani wieku i w większości przypadków da się je wyraźnie zmniejszyć. Warunek jest jeden: trzeba wiedzieć, co się ćwiczy.
- dno miednicy
- nietrzymanie moczu